Część 2
- Chyba nie sądzisz, że puszczę cię bez śniadania!
- Wybacz, śpieszę się zjem coś na mieście.
Powiedziałem zakładając białą koszulę w kratke.
Następnie pocałowałem ją w usta i poszedłem w stronę wyjścia.
- Jedź ostrożnie!
usłyszałem zamykając za sobą drzwi. W jednej chwili wskoczyłem za kierownice i zniknąłem jej z oczu. Włączyłem radio, jechałem. Na zegarku 11:56. Pewne jest to, że na próbę o 12:00 nie przyjadę punktualnie. Dźwięk dzwonka, odbieram.
- Chaz, kiedy będziesz?! Chcieliśmy już zaczynać!
Słyszę wściekłe wrzaski Mike'ya.
- Sorki, miałem mały poślizg.Jestem dopiero w połowie drogi.
-W połowie drogi?! Jaja sobie robisz?!
Brzmiał jakby na chwilę zabrakło mu powietrza.
- Nie, nie robię sobie jaj. Poza tym , człowieku wyluzuj, mamy cały dzień na próby.
- Musimy jeszcze dzisiaj skończyć nagrania na nowy album, wiesz ile to roboty?! A ty każesz mi się "wyluzować"! W jakim ty świecie żyjesz?
- Spokojnie, postaram się być jak najszybciej.
Natychmiast się rozłączyłem. Miałem nie bezpodstawne wrażenie, że Mike najchętniej wyskoczyłby z mojego telefony i udusiłby mnie gołymi rękami. Ta rozmowa kompletnie zepsuła mi nastrój na resztę dnia. Niestety Shinoda miał rację roboty było po dziurki w nosie. Na dodatek dłużyła mi się bez końca. I chyba nie tylko mnie.
- Ile razy jeszcze będziemy grać ten kawałek?! Stoimy w miejscu to nie ma sensu!
Powiedział Brad jakby odczytując moje myśli.
- Będziemy grać to tak długo jak będzie trzeba.
Odpowiedział z uporem Mike.
- Mike, on ma rację, w tym tempie nie skoczymy tego do końca miesiąca!
Powiedział Joe błagalnym tonem.
- A przypominam wszystkim, że mamy to zrobić dzisiaj.
Dodał Dave znudzony.
- To przejdziemy do kolejnej piosenki, czy nadal próbujemy być "idealni" i wałkujemy to setny raz?
Dorzuciłem, ale zaraz tego pożałowałem...
- Czy wy nic nie rozumiecie?! Ja tu pracuje, próbuje zrobić ten album najlepiej jak umiem, a wy odklepaliście swoją robotę, zrobiliście wszystko byle jak. To nie o to chodzi w muzyce!!!
Wszyscy zamilkli na dłuższą chwilę. Niezręczną, pełną napięcia ciszę przerwał Rob.
- No, właściwie to ja się starałem.
Ta wypowiedź nie pomogła nam w żaden sposób przeprosić przyjaciela. Jestem pewny, że reszta myślała to samo, co powiedział Rob. Spędziliśmy w studiu niezliczone godziny, wszyscy, nie tylko Mike. Skończyliśmy nagrywanie dopiero
o 18:00. Wszyscy bez słowa się rozeszli. Tylko ja i Shinoda zostaliśmy w studiu.
------------------------------------------------------------------------
to już 2 część po raz kolejny przepraszam za błędy. Na razie nic się nie dzieje, ale mam kilka pomysłów ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz